Dwór wiejski. T. 3 : dzieło poświęcone gospodyniom polskim, przydatne i osobom w mieście mieszkającym (Nakwaska Karolina) str. 12

Sponsorzy:





brzegami, widzisz. Mosty najgorsze w niektórych miejscach zupełnie zerwane. U nadbrzeży stawów i rzek poręczy brojących od przypadku nie ma, a w zimie pod czas zadymek i strasznych zawieruch żadnej ochrony, żadnego starania! Czcyż tak zupełne zapomnienie o wygodzie bliźnich nie jest oznaką gnuśności i samolubstwa? Radziście widzieć u siebie miłych gości, lecz gdy ci raz za wasze wrota wyjadą, już wcale nie dbacie, czy sobie zdrowie nie nadwerężą i członków nie połamią! Gdybyśmy policzyli przypadki, które się w kraju naszym po przyjacielskich odwiedzinach zdarzają, pewnie byśmy ich więcej nagromadzili, jak te, które w gazetach o kolejach żelaznych opisują. Nie mówcie, że u nas zbyt trudno porządek zaprowadzić, tam jest zawsze trudno, gdzie o to niedbają i nie czują potrzeby. Czytaliście w dzieciństwie w Pielgrzymie z Dobromiła o Jasiukowej grobli i jak jeden chłopek pracą i staraniem, drogę sporządził. Otóż niech każdy u siebie Jasiukiem będzie; niech zwoła gromadę, wezwie szarwark; nim zacznie zasadzać zbytkowe ogrody angielskie, niech robotników wyszłe na drogę; niech naprawiać każe, nie wtedy dopiero, gdy złe się ogromnem stanie, lecz jak tylko słota jamy wyrobi. Po zimie niech każdy właściciel sam objedzie wszelkie szlaki do siedziby jego prowadzące, niechaj poprawić każe rowy, podosadzać drzewa tyle użyteczne, bo wskazujące bieg drogi, choć ją zadymka zimowa zakryje, — niech poleci porównać dziury; słowem niech tylko każdy dziedzic dba o siebie starannie, o te, że tak rzekę żyły życia społeczeństwa ludzkiego, a kraj nasz nie mało zyska i ztąd na cywilizacyi. Z dróg można także i znaczny zysk pieniężny ciągnąć, obsadzając je owocowemi drzewami, jak to w pierwszym Tomie mówiłam.
Drożdże suche. W roku 1834. wynaleziono w północnej
Ameryce sposób robienia drożdży suchych, które przez lat kilka zachowywane być mogą, bez najmniejszego zepsucia i uszkodzenia, a równie jak świeże zdatnemi są do zarobienia wszelkiego ciasta. Robią się zaś następującym sposobem; bierze się cztery łóty dobrego świeżego chmielu i wierci w gliniannej donicy tak długo, dopóki wszystkie listki należycie się nie rozetrą: poczem na to nalewa się wrzącej wody trzy i pół kwarty, i gotuje na bardzo wolnym ogniu przez pół godziny, ale nie dłużej; później przecedza się ten odwar przez gęste włosianne sito, a dopókąd jest jeszcze gorący, dosypuje się po małej ilości żytnej mąki pytlowej funtów trzy i pół, wciąż pilnie mieszając, ażeby się massa jednostajną zrobiła, do której, gdy już tylko letnią będzie, jak świeżo udojone mleko, dodaje się drożdży (młodzi) wierzchnich dobry funt jeden. Po ukończeniu tej roboty, całą mieszaninę wyrabia się lub wygniata rękami jak najlepiej. Nazajutrz gdy zacznie ciasto robić, dodaje się do niego mąki z kukurydzy funtów siedm albo też i z grochu polnego, albo z jęczmienia, byle nie pszennej, bo ta klejstością swoją całkiem działanie zepsuje. Po dodaniu tej mąki raz jeszcze gniecie się, wyrabia i wybija tak długo to ciasto, aż żadnej grudki ani bąbla nie zostanie, a położywszy na stole równym, lekko wyż wymienioną mąką posypanym, wałkuje się aż do grubości talara. Po czem otworem zwyczajnej szklanki lub kieliszka wykrawają się talerzyki i te na czystej desce wystawują, się na słońce, strzegąc jak najmocniej dopuszczenia wszelkiej wilgoci. Pod czas schnięcia potrzeba dwa razy na dzień przewracać talerzyki, ażeby lepiej wyschły i stały się zupełnie twarde i do sucharów podobne. Gdy już zupełnie wyschną, pakują się w beczkę lub w skrzynie i zachowują w jak najsuszejszem miejscu. A skoro potrzeba użycia drożdży, bierze się pomienionych
plecaków tyle, ile potrzeba do ilości zarobić mającej się mąki kruszy się je na drobne części, a zwilżywszy ciepłą wodą i postawiwszy na miejscu ciepłem, zostawia się tak przez noc jednę; poczem nazajutrz otrzymuje się płyn zupełnie zdatny do zarobienia mąki.
Drzewo. Gdy się wiedzieć pragnie, ile drzewo dać moie do ciesiołki jakiejkolwiek, mierzyć je trzeba w taki sposób: bierze się dwa pręty jednakowej długości i ustawia tak, aby koniec iego, który stoi poziomo, dotykał oka, cofa się wtył aż póki koniec pręta prostopadły nie zrówna się ze stopą drzewa, drugi zaś zwierzchem pnia, wtedy się mierzy odległość od stopy, i ta jest niezawodnie równą wysokości pnia. Bierze się następnie średnica o trzy stop nad poziomem, a piąta część tej średnicy, da wymiar kwadratowy tego, co drzewo wydać może. Choć nie podobna podawać jednego prawidła w tym względzie, gdzie zalety drzewa, wielkość, różność i cena się różnią, jednak się pospolicie liczy, że gałęzie na ogień pójdą, a dziesiąta część wartości będzie korzyścią kupca.
U nas są pospolicie lasy w wielkiem zaniedbaniu, jedni je marnują, wycinaniem nieporządnym, nie rozkładając zrąb na lata; drudzy niby oszczędzaniem szkodzą, bo zarosłe przeszkadza wzrostowi dużych drzew. Jak tu, tak wszędzie rozkład, praca i dobre urządzenie najwięcej korzyści przynoszą. Ale duch nieprzezorności jest jeszcze tak mocno zakorzeniony u nas, że rzadko kiedy obaczysz i lasy porządnie rozmierzone, i przysposobione drzewo do budowy i na opał. Dla tego tez jak już mówiłam i budynki się przed czasem psują, nie będąc z dobrych materyałów stawiane, i na opał idzie więcej, a niegodziwego paliwa, bo go w dobrej porze nie nagromadzą. Okropna wada niedbalstwo, jak robak toczy majątki, nie da się rozkrze-
wić przemysłowi, nie dozwala prawie żadnego prowadzić gospodarskiego ulepszenia. Smutny widok I Są wyjątki wprawdzie, ale czyż wyjątkiem powinna być porządku zaleta, tak potrzebna do dobrego bytu rodzin?
Drzewo do budowy. Drzewo napuszczone rozciekiem ałunu albo odwarem czosnku nie pali się... to jest: nie pali się płomieniem, lecz się niszczy zwolna. Kwas drzewny jest środkiem ochraniającym od ognia. Drzewo, które się na budowle przeznacza, winno być ciosane podczas pogody, i po wiatrach północnych, które je wysuszyły na pniu; dla zapobieżenia prędkiemu pruchnięciu, trzeba drzewo jak się je zetnie, natychmiast odrzeć z kory i prostopadłe postawić, w miejscu zabespieczonem od słoty.
Belki nie równe grubością, to jest które są szersze jak grube, trzeba na sztorc stawiać, cięższą stromi do ziemi je obracając, a nie na płask. Jeżeli belka jest troche wygiętą, należy wypukłość do wierzchu dawać, w taki sposób więcej będzie miała mocy.
Nie ma gorszego do stawiania budynków drzewa, jak to, które się na Wiśle z rozebranych galarów kupuje. Jest ono w prawdzie tanie; ale rzecz nie trwała i w złym gatunku, aczkolwiek mało kosztuje, jest jednak przepłaconą. Galary długo na rzece pływające, pełne dziur od kołków i gwoździ, nabrawszy w siebie tyle wody, muszą być najgorszym materyałem. Nie radzę ci ich do budowli używać, chyba w poczynającem gospodarstwie, kiedy z pośpiechem coś koniecznie wystawić wypada.
Drzewo na opal. Najlepsze jest buczyna, po niej dębina; z tej jednak popiół nie dobry na ług do prania równie jak z orzechów włoskich i kasztanów. Drzewo suche brzozowe jest doskonale do pieców; grusze stare, śliwy inne owocowe drzewa, jako i gałęzie z nich są bardzo