Dwór wiejski. T. 3 : dzieło poświęcone gospodyniom polskim, przydatne i osobom w mieście mieszkającym (Nakwaska Karolina) str. 21

Sponsorzy:





i nad którą oczy tracą. Tak to pracowita nędza, zdrowie nawet poświęcać musi. aby wyjednać sobie sposób do życia, dogadzając przepychom bogaczy!..
W Saxonii naśladują teraz, dość dokładnie koronki brabanckie, nie mają jednak one ani cienkości, ani trwałości pierwszych. W fabrykach tych między górami się znajdujących, zaledwie 4 grosze polskie kobieta na dzień zarabia.
Blondyny jedwabne piękniejsze są i bardziej strojne od koronek, lecz dla nietrwałości nader kosztowne (patrz pranie koronek i blądyny).
Koszyki. Nadzwyczajnie jest ważną rzeczą dla gospodyni mieć potrzebne sprzęty i naczynia do użytku. Kilka koszy i koszyków powinna ona trzymać w zapasie, oprócz tych, które są w użyciu codziennem. W kuchni musi być kosz na obierzyny z jarzyn, w ogrodzie na każdy owoc osobno; w sionkach na śmiecie, w chowalni też od przypadku. Płaskich ładnie plecionych koszyków na owoce mieć ci radzę dostatkiem. Widziałam u jednej pani w Przemyskiem (w Galicyi) dużą tacę plecioną nader zgrabnie, z koszykiem dużym na środku do niej przytwierdzonym, w koło zaś były maleńkie poustawiane, każdy owoc miał swój osobny koszyk. Tak na podwieczorek dane frukta przystrojone kwiatami i liściami świeżemi zdobią stół i śliczny widok sprawiają. Gdy gdzie komu posyłasz owoce, nie za pomnij upominać się o próżne koszyki, brak ich jak mówię jest nader przykry. Gdybyś nie dbała o nie, prędkoby cały twój zapas się wypróżnił, bo u nas mało kto umie oddawać...
Gdy koszyk pożółknie i już nie ładny, jeszcze go można farbą olejną pokostować na żółto, ciemno lub czarno — i tem się odnowi.
Koszula męzka. Na zwyczajną męzką koszulę bierze się płótna sześcioćwierciowej szerokości pięć łokci polskich, to jest trzy i pół na stan, łokieć na rękawy; pół łokcia na kołnierz, ćwikle, naramienniki, mankiety. Teraźniejsza moda robienia koszul w kształcie bluz jest bardzo dobra, to jest, że zamiast naramienników daje się podwójne płótno jak u bluzy na klapę od szyi, co umniejsza robotę, bo już kliników do kołnierza się wcale nie robi, tylko jedna sztuczka ze wszystkiem. Pod otworem przednim u stanu należy dać klapkę z pętelką, do której się zapina guzik u gatek przyszyty, co na dół koszulę ściąga i gładko fałdy trzyma. Jeżeli cały przód fałdowany w koszuli, wtedy do sześciu łokci płótna na nią wychodzi. Francuzi na zimę noszą koszule z tyłu otwarte, aby piersi nie odsłaniać. W podróż, polowanie, na rano, kolorowe koszule są wygodne. Koszule z pięknego bardzo płótna nie należy dużo krochmalić, gdyż to je niszczy. Guziki z perłowej macicy też drze płótno, jeżeli się koszule maglują, trzeba albo nie maglować, lub też mieć płaskie, czy odejmujące się guziki. Noszenie fałszywych półkoszulek i kołnierzyków, lokajom za ledwie tylko przystoi, którzy nie są wstanie często prać kazać; a chcą niby czysto chodzić.
Koszula kobieca. Na średniego wzrostu kobietę, potrzeba płótna zwyczajnej szerokości cztery łokcie i pół na stan, pół łokcia na rękawy, jeżeli się ich dużo na raz kraje, wtedy bowiem zostają kawałki na cwikle. Dobrze jest dawać, jak teraz zwyczaj, — osobne czworograniaste ramiączka, mniej się one drą jak wykrawane gorsy. Przykrawając, trzeba uważać na nić w płótnie, gdyż krzywo krajana, później się ciągnie i źle leży, także kliny muszą mieć kształt zgrabny. Najlepszy szew jest podszewkowany, zeszywać tylko brzegi, nic nie warto, bo te nigdy dość równe
nie mogą i z czasem się wydzierają. Batystowych koszul nikomu nie radzę, są one za wietkie, gniotą się i nie dość ciało od wpływu powietrza bronią. Używanie bielizny bawełnianej dla kobiet, nie jest bardzo zdrowem.
Krajki. Krajek od sukna, które kupujesz nie wyrzucaj, są one doskonałe do obijania drzwi w zimie, także do wiązania drzewek. Dając robotę krawcowi, odrzynaj je.
Krepa. Wyrób jedwabno-niciany Ładne są krepowe suknie dla młodych osób, ale na podszycie kapeluszów nigdy krepy nie dawaj, ciągnie się ona, i gdy na wilgoci pobędzie, wisi jak worek. Krepę dość dobrze prać można. W kolorze czarnym krepa, należy do grubej żałoby.
Krochmal. Na wsi trzeba go umieć koniecznie robić, kupny jest zły i drogi, a domowy nie trudny do przysposobienia i tyle go trzeba w ciągu roku, że warto się zając tą pracą.
Weź więc pszenicy, ile ci potrzeba — ćwierć, mniej więcej; — wybierz najstaranniej zepsute ziarna i wszelkie nieczystości. Przemyj rękami, wycierając w trzech wodach zimnych; jeżeli zaś trzecią razą woda czystą z pod ręki nie odchodzi, jeszcze więcej przemywać należy, Gdy oczyścisz pszenicę, nalej nań wody czystej miękiej, zostaw w miejscu spokojnem w starannie okrytem naczyniu. Dnia następnego odlej wodę, daj świeżej, też miękiej, i zimnej; przemyj i wycieraj rękami, jak wczoraj po kilka razy, nalej znów świeżej wody i zostaw, nakrywając przez dni dziewięć. Już wtedy powinna odejść łupina, a ziarna czyste zostawać, osobliwie, jeżeliś dobrze każdego dnia w rękach przecierała i wymywała starannie; jeżeli jeszcze w palcach czujesz twardość, moczyć dłużej wypada. Nakoniec widząc jakby mączkę na spodzie wody białą i bez żadnych gruczołków, odlej wodę, wyłóż krochmal na czystą płachtę, osusz
na drugą przekładając; rozrzuć na płótnie wystawionem na słońce, czy w pokoju, czy w ogrodzie tak, aby ani deszcz nie zamoczył; ani nikt nie powalał. Susz, póki zupełnie nie wyschnie, inaczejby prędko krochmal spleśniał.
W taki sposób urządza się też mączka ryżowa, o której wspominam, mówiąc o praniu.
Gdy krochmal będzie gotowy, ponakładaj nim worki papierowe i trzymaj je w chowalni.
Gdy się robi krochmal w większej ilości, już go się tylko wodą nalewa, a zamiast wycierania rękoma, nogami go stłoczy, gdy rozmoknie. Zawsze jednak wybierać i czyścić pszenicę wypada jak najstaranniej. Pierwsza mączka, która na dno opadnie, będzie najpiękniejsza; druga zaś poślednia (patrz pranie).
Króliki. Gdy króliki lub zające przychodzą do ogrodu i psują w nim krzewy, jak się to często zdarza tam, gdzie ogrodzenie nie dość mocne, należy siarkę zapalić w miejscu, gdzie nawykły wyjadać; przez kilka wieczorów spłoszone i wypędzone nieprzyjemnym zapachem, zaniechają swe odwiedziny.
Krowy, dobroć ich co do mleka. Rozliczne są sposoby poznawania dobroci krów do mleka, i różne sekreta mają gospodynie w tym względzie. Nadmienię tu o jednym nowo wynalezionym. Prosty chłop z pod Bordeaux Wydał pisemko, w którym ogłasza, iż dobroć krowy do mleka, poznać można po rosnącej sierści na udach do góry od wymion; im więcej i na dłuższej przestrzeni wyrasta jej do góry, tem krowa ma być lepsza do mleka, im mniej, tem gorsza, a ta, u której rośnie na dół, zupełnie zła. Rozliczne były w tym względzie doświadczenia czynione nader mozolne i nieprzyjemne na kilkudziesiąt krowach, przez