mieć oko trafne j osądzić, co każdemu należy; wszystkim zaś w ogólności okazywać miłą uprzejmość połączoną z grzecznością.
Ale jeżeli uchybienie względem osób starszych, duchownych, rodziców są oznakami złego wychowania, do tych dodać trzeba różne nieprzyzwoitości, na jakie u nas mało kto zważa a które jednak nadają cechę braku wykształcenia tym, którzy się [tekst nieczytelny] dopuszczają; naprzykład: śmiać się głośno i nad [tekst nieczytelny] szeptać w ucho komu w towarzystwie innych osób, siedzieć sobie wygodnie młodemu wtedy, kiedy damy, lub starsi stoją, rzucać się po kanapach i rozkładać po nich, brać miejsce przed innemi bardziej zasłużonemi, tak w pokojach, jak w powozie i przy kominie, — przerywać drugim, mówić dużo i zbyt głośno, nie słuchać odpowiedzi, gminnych i pospolitych używać wyrazów (1), przy stole najlepsze zabierać kawałki, albo tyle jadła, że się drugim nic nie dostanie, ziewać całą gębą, sprzeciwiać się dzieciom i pobudzać je do niecierpliwości, kląć się, pluć przed siebie, albo po pokoju, zadawać komu kłamstwo w rozmowie, dawać na siebie czekać, gdy się czas oznaczył do widzenia, albo do obiadu; są to wszystko, jak mówiłam, cechy nieokrzesanego ukształcenia, czego niezmiernie wystrzegać trzeba. Nie ma tu może wyraźnego grzechu, jest jednak samolubna pycha, która tym nieobyczajnościom towarzyszy, gdyż nie ma osoby, któraby je w drugich spostrzedz nie potrafiła, w sobie im tylko pobłaża przez opieszałość i zarozumienie, a przecież nie ma tak wysokiego stanu — tak nieprzebranego bogactwa, któreby mogły zastąpić powabną powierzchowność! — W żebraku odzianym najlichszemi łachma-
------------------------------
(1) Nie mówię tu o rozmowach gorszących i nieuczciwych, boby te były coś więcej, jak niegrzecznością.
nami widzieć możesz zabytki lepszych czasów — po wyrażeniach, ruchach, grzeczności, jakie mu zostały.
Osobliwie też w domu własnym bądź grzeczną, oddal od siebie etykietę, która na wsi jest prawdziwie śmieszną, ale niech gość u ciebie na przekonanie, że ci jest miłem odwiedzenie jego; żeś mu przynajmniej wdzięczną za podjętą podróż w celu oddania ci uszanowania w twej zagrodzie; staraj się jak najlepiej nim zająć, uprzyjemnij mu chwile u ciebie spędzone. Jeżeli posłuchasz mej rady (w tomie 1szym udzielonej) i tylko w pewne dni i za wiedzą, że do ciebie przybędą, obcych w domu przyjmować będziesz, — nie staną ci się te odwiedziny naprzykrzonemi, — owszem będą ci rozrywką w pracach i przerwą jednostajnego i samotnego życia; ze swej strony też rada przyjmiesz zaprosiny sąsiadów i przyjaciół i grzeczność grzecznością wypłacisz: ale strzedz się musisz zbytniej w tem uległości, pomnąc, że gospodyni często i długo z domu oddalać się nie powinna, bo ona jest kamieniem węgielnym, na którym wewnętrzny porządek spoczywa. Odmowa twa jednak, nie mająca cechy pogardy i złej woli, dobrze zapewne przyjętą zostanie. Twój zaś przykład, twe domowe cnoty, przyjemnośćw twem towarzystwie doznawana, twa uprzejma grzeczność będą bodźcem zbawiennym dla drugich osób; a tak w twem domowem zaciszu cieszyć się będziesz mogła, żeś się do ogólnego przyczyniła dobra.
Ocet czterech złodziei.
Muszkatołowej gałki łót 1.
Kwiatu z ruty 1.
Mienty 1.
Rozmarynu 1.
Piołunu 1.
Kwiatu z lawendy 1.
Cynamonu 2. drachmy
Gwoździków 2. drachmy
Kalmusu 2. dito
Czosnku świeżego 4 łóty
Octu dobrego czerwonego dwa garnce.
Wlej ocet w gąsior, wsyp w niego czosnek na kawałki pokrajany i suche [tekst nieczytelny] posiekane także cynamon i gwoździki. Zamięszaj mocno gąsiorem zakręciwszy i przez trzy miesiące trzymaj w miejscu suchem; potem przecedź i dodaj kamfory w spirytusie rozpuszczonej łót jeden. Ponalewaj we flaszki — zatkaj dobrze.
Ocet różanny. Napełnij gąsiorek do 1/4 listkami a róż cukrowych także i centyfolii, świeżo zerwanemi; dolej octem tęgim, zakorkuj i przez dwa tygodnie zostaw spokojnie; przelej potem w butelki. Ten ocet nie służy do nadania twarzy świeżości udanej, lecz do utrzymania i przedłużenia rzeczywistych rumieńców. Używa go się umywając twarz wodą, do której się go dolewa, to jest w kieliszek jednę łyżeczkę od kawy; rano i w wieczór umywać należy twarz i szyję i starannie obetrzyć, Ocet ten bardzo też na oczy jest dobry i wzrok poprawia Octu kupnego pochodzącego z niewiadomych kwasów brać nie trzeba, boby mógł twarz popsuć i płci zaszkodzić, tylko winny w domu robiony na sposób w 2gim tomie podany będzie przydatnym.
Ocet z serwatki. Sposób ten nie wiele się różni od zwyczajnych, zależy rzecz cała od wzbudzenia fermentacyi właściwej; w tym celu stawia się beczka lub inne jakie naczynie podług ilości płynu w izbie na południe wystawionej; napełnia ja, do połowy serwatką — np. do beczki stu kwartowej lać trzeba 50 kwart serwatki; do tejże ilości bierze się funt miodu, cukru lub syropu, rozpuszcza też pół ćwierci funta drożdży piwnych w dwóch garncach pospolitej wódki
wyrabia dobrze i dopiero nalewa serwatkę. Naczynie się okrywa grubym płótnem lub suknem w kilkoro złożonem. Wtedy podnieść należy temperaturę, iżby do 20. stopni (Reaumura) ciepła miała i utrzymywać je w jednej mierze. W dwóch pierwszych dobach porusza się płyn po dwa razy w różnych odstępach [tekst nieczytelny] brzozową, poczem go się fermentacyi zostawia; zapach [tekst nieczytelny] mocno daje się czuć i płyn w ocet przechodzi, Dołóż wtenczas baczności a skoro poczujesz, że woń przenikająca się wzmaga, każ beczkę do piwnicy wstawić; przez kilka tygodni ją tak trzymaj, przynajmniej sześć niedziel, — przeciągnij wtedy czysty ocet w inne naczynie; lepiej jeszcze przepuść go przez wór sukienny.
Dla odjęcia octu smaku serwatczanego — dobrze jest-wlewać w mieszaninę, gdy fermentuje garniec odwaru z brzozowego kwiatu, w który się wrzuca garść estragonu tyleż pimperneli, kilka cebul gwoździkami nadzianych i parę ząbków czosnku, pieprzu też tureckiego dwa lub trzy strączki. Ocet ten prosto przecedzony używać można; przez alembik zaś przepuszczony jeszcze większej tęgości nabiera, (z korrespondenta handlowego).
Ocet inny. Do dziesięciu garncy wody, dobiera się garniec jeden okowity 10 lub 12tej próby; nalewa w beczkę bardzo czystą — najlepiej po wodzie, aby żadnego obcego zapachu nie miała, — nie trzeba, aby pełną była, boby fermentacya ją rozsadziła. Upalić należy garść kaszy jęczmiennej na czystej patelni, tyleż grochu suchego i to wsypać w wodę. Dodaje się plaster miodu i Weinsteinu za złoty polski. Płótnem czystym w kilkoro złożonem założyć i zapieczętować otwór należy u beczki. Niech stoi w miejscu ciepłem, spokojnie przez kilka miesięcy; gdy już płyn skwaśnieje, można przed użyciem go dolać weń szumowin